Po co znać język?
Są takie narody, które posiadają uprzywilejowany status – ich język stał się ogólnonarodowy, trzeba go znać, by móc się porozumiewać poza granicami kraju. Czołowy język przez wieki się zmieniał. Dla starożytnych Rzymian była to greka. Gdy Rzym rozrósł się do rozmiarów imperium, język stał się elementem scalającym narody, których administracja opisywana była łaciną. Dominacja łaciny wzmogła się, gdy została głównym językiem kościoła rzymskokatolickiego, którego do tej pory jest językiem urzędowym. Ona również w ciągu wieków się dzieliła – na odmianę wysoką oraz wulgarną, czyli plebejską. Z tej łaciny ludowej wymieszanej z narzeczami podbitych narodów powoli wyewoluowały języki państw, które stały się potęgami w nowożytnej Europie. Języki romańskie (Francja, Włochy, Hiszpania) stały się motorem odrodzenia sztuki. Nie bez powodu kraje te – budujące się na zgliszczach rzymskiego państwa – stworzyły nową cywilizację. W nowożytnej epoce językiem będącym przepustką do świata stał się francuski. Bywało, że posługując się wybornie tym językiem, nie umiano poprawnie pisać i czytać we własnym. Zapanowała moda na francuski, który miał posiadać tę właściwość, że można w nim wypowiedzieć wszystkie subtelności. Francuski rozprzestrzeniał się na cały świat wraz z podbojami i kolonizacją. Powoli stał się językiem dyplomacji i tam utrzymał się do czasów powojennych XX wieku. Gdy po drugiej stronie oceanu rozpoczął się gwałtowny rozwój Stanów Zjednoczonych, jego miejsce powoli zaczął zajmować język angielski. Stał on się głównym językiem ONZ, choć poszczególne jego odmiany różnią się słownictwem, gramatyką czy stosowaniem akcentów. Obecnie mówi nim około półtora miliarda użytkowników. Język angielski stał się językiem urzędowym wielu państw, uważany jest również za podstawowy język komunikacji poza granicami własnego państwa.
