Język, który zmniejsza świat

Dawniej podróżowanie było dostępne jedynie dla wybranych. Związane było z ogromnymi kosztami i zbyt długim czasem, który można było wykorzystać w pożyteczniejszy sposób. Wyjazdy za granicę dostępne były dla wybrańców znających język i posiadających wystarczające fundusze. Język narodowy był tak zróżnicowany, że aby warstwa najniższa mogła porozumieć się ze społecznymi wybrańcami, stosowano pośredników (duchowieństwo, urzędnicy), którzy nie tylko zostaliby dopuszczeni na tak zwane pokoje, ale którzy byliby w ogóle rozumiani. W dzisiejszych czasach mamy do czynienia raczej z występowaniem regionalnych odmian języka, które mogą komplikować przekaz, jednak komunikacja zostaje zachowana. Wraz z rozwojem środków masowego przekazu oraz środków transportu widocznie zarysowuje się fakt, że świat się zmniejsza. Białe plamy zniknęły z map i każdy może w dowolnej chwili znaleźć się po drugiej stronie globu, choć nadal potrzebne są na to odpowiednie fundusze. Supremacja języka angielskiego sprawia, że znajdując się w praktycznie każdym miejscu na świecie, jesteśmy w stanie porozumieć się i zostać tam na dłużej. Będąc w Berlinie, można obejrzeć wiadomości nadawane w Australii i je zrozumieć. Objęcie zagadnień światowych szybkim spojrzeniem nie stanowi już problemu, gdyż wszędzie można znaleźć odpowiednie informacje. Dawniej główne wiadomości dotyczyły własnej wsi czy dworu, teraz bez problemu można dowiedzieć się o trzęsieniu ziemi w Chinach. Bez postępu techniki nie byłoby to możliwe, ale i bez języka, który posiadałby status ponadnarodowy. Nie tylko jako język dyplomacji, jako narodowy język ponad 400 milionów użytkowników, ale przede wszystkim jako język na tyle prosty i ogólnodostępny, że stał się uniwersalny.

Comments are closed.